Po wykonaniu schodów stolarz zostawił mi resztki drewna. Grube blaty idealnie nadają się na deskę.
Po niemal dwóch latach mieszkania na swoim udało się nam wreszcie zrobić schody. To temat na osobny post i przemyślenia, bo sporo zrobiliśmy przy nich sami, ale jednak przygotowanie i montaż drewnianych stopni zleciliśmy fachowcowi. Stolarz bardzo się zdziwił, kiedy poprosiłam go o resztki drewna, które zostaną po cięciu, ale sumienne przywiózł wszystko co zostało. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się że "resztki" to nie tylko nieduże kawałki, ale też dwa całkiem spore, solidne dębowe blaty. Jeden jest prostokątny i czeka na to aż zostanie stołem, drugi był nieforemnym wielokątem i nie za bardzo miałam na niego pomysł. Do soboty.
W sobotę obeszłam galerię handlową w poszukiwaniu deski, która nadawałaby się do prezentacji przekąsek podczas zbliżającej się imprezy. Wymarzyłam sobie, że będzie to kawał dechy, a nie zwykła deseczka do krojenia pomidorów. Nie znalazłam nic odpowiednio dużego i zaczęłam kminić, czy nie mogłabym zrobić sobie takiej sama. Wtedy przypomniałam sobie o moich wspaniałych dębowych blatach. Od planu do realizacji minęła godzina.
Dlatego dzisiaj: jak samemu wykonać deskę z resztek.
1. PLAN
Ołówek, gumka, miarka i rozrysowanie kształtu bezpośrednio na drewnie. Deskę okrągłą można odrysować od wiadra czy talerza, ja postawiłam na prostokąt z zaokrąglonymi rogami - zaokrąglenia powstały dzięki doniczce. Proporcje długości deski do rączki ustalałam na oko - najpierw narysowałam, potem korygowałam długości.
2. WYRZYNARKA
Bez tego będzie ciężko. Drewniane blaty są grube (tu 28 mm) i twarde, więc nawet sobie nie wyobrażam ręcznego cięcia. Wyrzynarka to natomiast świetne urządzenie, które w domu przydaje się zaskakująco często, zwłaszcza jak lubi się majsterkować, więc jeśli nawet takiej nie masz, to ktoś znajomy na pewno.
3. CIĘCIE
Kto kiedykolwiek ciął wyrzynarką, wie że pewne niedoskonałości są wpisane w przedsięwzięcie, więc nie ma co liczyć na idealnie proste linie, ale w przypadku takiej deski to naprawdę nie przeszkadza. Trzeba jednak pamiętać że materiał po cięciu ma swoją lewą i prawą stronę. Nawet jeśli prawa wyda się idealnie prosta, lewa może już taka nie być. Cięłam na podręcznym stole warsztatowym na balkonie. Cięcie w domu to ostateczna ostateczność, bo pyłu jest bardzo dużo. Cała procedura trwała może kwadrans. To naprawdę proste i szybkie i nie trzeba prosić faceta o pomoc :).
4. SZLIFOWANIE
Szlifierka się przydaje i basta. Zwłaszcza na nowym mieszkaniu. Oczywiście szlifować można też ręcznie, choć w przypadku twardego drewna, będzie to tylko kwestia ogólnego wygładzenia. Szlifujemy obie strony jak i boki, można też lekko ściąć krawędzie. Jeśli nie szlifierka, to polecam kostki ścierne - najlepiej o ziarnistości ok. 120 (na początek) i ok. 250-400 na wygładzenie.
5. OLEJOWANIE
To już! Deska gotowa.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz