Prace remontowe w mieszkaniu. Dlaczego robić to samemu?



Kiedy publikuję na Fb zdjęcia z naszych domowych remontów, często znajomi pytają, jak to jest że nam się tak chce, skoro można wezwać fachowca i problem z głowy.

Oczywiście najprostsza i pierwsza narzucająca się odpowiedź to kasa. Wbrew pozorom jednak, dla mnie nie jest to argument najpoważniejszy. No więc dlaczego wolimy zrobić to sami?

Umiejętności!

Przez lata mieszkania w wynajmowanym mieszkaniu, w zakresie remontów nie umieliśmy zrobić absolutnie nic. NIC. Nie wiedzieliśmy co zrobić z dziurą w ścianie, nieuszczelnionym oknem, zdegradowanym silikonem, jak wieszać na ścianach coś cięższego niż żółta karteczka... Teoretycznie to wiedza zbędna, skoro można zapłacić za nią fachowcowi. W praktyce ja już wiem, że gdybym była bardziej świadoma, znacznie łatwiej i lepiej planowałoby się wykończenie mieszkania, także w porozumieniu z fachowcem. Przede wszystkim wiedziałabym, że coś można zrobić (bo pozwala na to obecna technologia, bo można to kupić za grosze w Casto itd.), że istnieje więcej niż jedno rozwiązanie danego problemu (bo majster raczej przedstawi to dla niego najprostsze), no i lepiej weryfikowałabym pracę majstrów. A tak, byliśmy jak dzieci we mgle. Odkąd sami zaczęliśmy pracować przy wykańczaniu mieszkania, nie tylko nabywamy nowe umiejętności (kto wie, co się w życiu przyda), ale też jesteśmy bardziej pewni siebie. Castorama nie jest już magazynem tajemniczych i groźnych przedmiotów, ale składem nowych możliwości, które można wykorzystać na własny użytek. Poza tym z zupełnie innego poziomu rozmawia się z majstrami. Trudniej jest nam wcisnąć kit.

Czas

Jeśli fachowiec ma dla ciebie czas jutro, to albo jest to twój ojciec albo jest podejrzanie niezapracowany. Dobry majster ma terminarz zapełniony na kilka miesięcy do przodu. A jak już znajdzie termin to z pewnością będzie to środa 9, czwartek o 11.15 lub inna równie życiowa godzina. Robiąc coś samodzielnie, jesteś panem swojego czasu i potrzeb. Trzeba ci ułożyć kamień przed sobotnia imprezą (dla szpanu, ofkors), no to mówisz-masz.

Kasa! 

Teoretycznie remontując samodzielnie, oszczędzamy. Teoretycznie, bo przecież nasz czas też kosztuje, a taka robota zajmie nam raczej więcej czasu niż przeciętnemu majstrowi - raz, że musimy najpierw zdobyć know-how, dwa nie mamy wprawy. Do tego często musimy kupić niezbędny sprzęt, który majster ma już ze sobą (nóż do paneli, szpachelki, kielnie, szlifierkę, wyrzynarkę itd.). Z tego powodu warto rozglądnąć się za wypożyczalnią (taką oficjalną albo u szwagra) albo kupować tak, żeby przydało nam się to więcej niż raz: np. przy kładzeniu paneli zamiast noża kupić wyrzynarkę. Będzie większe prawdopodobieństwo, że jeszcze z niej skorzystamy. To wszystko nie zmienia jednak faktu, ze układając panele w dwóch pokojach, oszczędziliśmy dobre 6 stówek. Jeśli komuś robi to różnicę, to może warto?

Satysfakcja! 

Własnoręcznie wykonana robota, która ma sens i jest potrzebna daje mega satysfakcję. Do tego sprawia, że czujesz się pewniej, bo wiesz że coś potrafisz i umiesz sobie poradzić samodzielnie. Taka psychoterapia z kielnią w dłoni ;).

Robisz dla siebie! 

Wiadomo, że wykańczanie wnętrz to rodzaj handmade - nie da się, żeby wszystko było równe jak z fabryki i należy to mieć na uwadze odbierając pracę majstra. Jest zresztą spora szansa, że robiąc coś samodzielnie zaliczymy więcej wpadek. Z drugiej strony jednak, robimy to dla siebie, więc niewykluczone, że jednak zrobimy to staranniej. Zawsze zresztą lepiej popełnić błąd samemu i wyciągnąć z tego jakąś lekcję niż zapłacić wątpliwej jakości fachowcowi za jawną fuszerkę. Bo wtedy bolesny kac jest gwarantowany.

Dla pełnej jasności. W domu sami zrobiliśmy bardzo dużo. Malowaliśmy (w tym sufity i ściany na wysokości 5 metrów i z drabiny chwiejącej się na schodach), kładliśmy panele, tapety, kamień dekoracyjny, poziomowaliśmy podstopnice na schodach, stawialiśmy ściany, projektowaliśmy, zamawialiśmy i składaliśmy meble kuchenne. Robiliśmy też milion innych drobnych rzeczy, w tym poprawki po fachowcach (fugowanie, szpachlowanie, listwy przypodłogowe itd.). Są jednak prace, których świadomie się nie podjęliśmy. Do nich należało kładzenie płytek, montowanie drzwi, budowa kominka, wszystkie przyłącza, elektryka itp. To zrobili nam fachowcy - raz lepiej, raz gorze; wiecie jak jest...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram